Świat gastronomii jest mocno zdominowany przez mężczyzn. To podobno oni są lepszymi szefami kuchni, lepiej prowadzą restauracje i zarządzają zespołami. Kobietom natomiast najchętniej przypisuje się rolę kelnerek, czy pomocy kuchennych. Na szczęście widać ogromny przełom w tej kwestii i kobiety zaczynają pełnić pierwszoplanowe role. Zakładają własne restauracje, opracowują koncepty gastronomiczne i zarządzają pracą na kuchni.

O tym, czy łatwo jest być kobietą we współczesnej gastronomii, czy płeć nadal ma znaczenie, o stereotypach i trudnościach opowiada Klaudia Boguniecka, PR managerka w restauracji Dom Sushi oraz Lao Thai, która z branżą kulinarną związana jest już od ponad dekady oraz Kasia Ilis, właścicielką brandów Lokal’s oraz Maestro Sushi, którą do gastronomii przywiodła miłość.

Klaudio, skąd pomysł, aby związać się właśnie z branżą gastronomiczną?

Moja przygoda z gastronomią rozpoczęła się bardzo typowo. Zaraz po maturze przeprowadziłam się z małej miejscowości do dużego miasta. Moim celem była praca, zdobywanie doświadczenia i studia zaoczne. W tamtym czasie wielu moich znajomych było związanych z branżą gastronomiczną, więc ja też chciałam spróbować. Pracę jako kelnerka znalazłam bardzo szybko. Równie szybko okazało się, że sprawia mi to wiele radości i satysfakcji. Dziś mam za sobą ponad 10 lat doświadczenia na kilku stanowiskach w restauracji.

Kasiu, a jak zaczęła się Twoja przygoda?

Miłość. Ale nie do branży, a do partnera 🙂 Życie to przestrzeń, w której spotykamy ludzi, którzy nie tylko nas otaczają, ale i kształtują. I tak było w moim przypadku. To partner, a obecnie mąż, wciągnął mnie w świat gastronomii. A, że smykałkę do biznesu i marketingu miałam od małego, wspieranie go i otwarcie własnej restauracji, potoczyło się całkiem naturalnie.

Klaudio, przeszłaś przez wiele różnych stanowisk. Które z nich było najtrudniejsze? Miałaś jakieś chwile zwątpienia, że to jednak może nie jest ta droga, którą chcesz iść?

Pracowałam wiele lat na „pierwszej linii frontu” jako kelnerka czy kierowniczka sali. Trafiłam kiedyś na artykuł, w którym kelner wskazany był jako jeden najbardziej stresujących zawodów. Branża gastronomiczna jest wymagająca. Trzeba być przygotowanym na intensywny wysiłek fizyczny, wielogodzinne zmiany, a przy tym pozostać profesjonalną i uśmiechniętą do ostatniego gościa. Moje zaangażowanie sprawiło, że zostałam promowana na stanowisko managera restauracji. Przyszedł czas nowe wyzwania i naukę. Pracowałam także na stanowiskach quality managera oraz obecnie PR managera. Nie chcę oceniać, które jest najtrudniejsze, każde z nich ma inną specyfikę. Doświadczenie zdobyte na jednym stanowisku z pewnością korzystnie wpłynęło na kolejne. Jeśli miałam kiedyś chwile zwątpienia, to bardzo krótkie.

Czy to jest to coś, co Was uszczęśliwia? Czujecie się spełnione w tym, co robicie?

– Lubię swoją pracę. Z restauracjami Dom Sushi i Lao Thai w Gdańsku jestem związana już wiele lat, to tutaj zdobywałam kolejne szczeble kariery i ciągle uczę się nowych rzeczy. Jestem też prawdopodobnie największą fanką azjatyckiego jedzenia i nie ukrywam, że sprawdzanie jakości serwowanych w naszych restauracjach potraw to prawdopodobnie mój ulubiony obowiązek. Praca w gastronomii jest bardzo nieprzewidywalna, nigdy nie wiadomo co się wydarzy. To dynamiczna branża w której nie sposób się nudzić – mówi Klaudia Boguniecka.

Kasiu, czy w Twoim przypadku również można mówić o spełnieniu?

Szczęśliwy i zadowolony gość daje nam olbrzymią satysfakcję i spełnienie. Cieszę się, że mam u swego boku, osobę która dokładnie to samo ma wpisane w swoje DNA. Nie musimy kreować i ustalać zasad, które nam przyświecają. Zależy nam na zadowoleniu i relacji z naszymi gośćmi w sposób całkowicie naturalny. I to procentuje. Nie ukrywam jednak, że czasy dla gastronomii są trudne i niekiedy trudno dopuścić owe spełnienie do głosu. Związek z gastronomią bywa dosyć burzliwy.

Kasiu, opowiedz o sytuacji kobiet w świecie gastronomii. Czy Twoim zdaniem trudniej im się przebić? Czy muszą się bardziej starać, żeby zostać zauważonymi?

Perspektywę kobiet w gastronomii podzieliłabym na obszary – na ten związany stricte z pracą w restauracji oraz relacje z otoczeniem. W kontekście pracy na kuchni, kobietom rzeczywiście jest trudniej, zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Praca na kuchni wymaga nie tylko siły (fizycznej), ale i charakteru. Analizując liczne CV, zaobserwowałam, że kobiety częściej zajmują niższe stanowiska aniżeli mężczyźni z podobnym doświadczeniem. O ile w kwestii siły fizycznej kobiety radzą sobie sposobem lub siłą woli, o tyle mentalnie, aby się przebić, wciąż muszą udowadniać i starać się bardziej. Sytuacja kobiet się zmienia, ale wciąż nie jest to win:win w kontekście równouprawnienia na kuchni. Natomiast praca na sali zwyczajowo była zarezerwowana dla kobiet i tutaj nadal kobiety dominują. Z moich obserwacji, wynika że w tym przypadku ich pozycja zależy w większości od jakości ich pracy. To samo tyczy się mniej licznych mężczyzn kelnerów, czy menedżerów. Wygląda więc na to, że w przypadku pracy bezpośredniej z gościem, pozycja i uznanie jest kwestią solidnej pracy, a nie płci. Pod względem kształtowania relacji z otoczeniem, kobiety o wiele lepiej sobie radzą w relacjach ze współpracownikami, chociażby w odwiecznym konflikcie „kuchnia-sala”. Nawiązując jeszcze do obszaru relacji i otoczenia – już z perspektywy właścicielskiej, to chciałabym podkreślić, że w relacjach z naszymi partnerami handlowymi, dostawcami, nigdy nie odczułam odmiennego traktowania ze względu na płeć. Trudno określić, czy jest to kwestia współpracy z konkretnymi osobami, czy indywidualna, ale mam nadzieję, że wygląda to tak w większości przypadków. Zdecydowanie jest to relacja partnerska.

Klaudio, a jak wygląda to z Twojej perspektywy?

W restauracjach, w których miałam przyjemność zdobywać doświadczenie zwykle w kuchni królowali mężczyźni, na sali kobiety. Myślę, że w dzisiejszych czasach ten podział już się zaciera. W naszych restauracjach w kuchni pracują także kobiety, zatrudniamy mężczyzn jako kelnerów. Obecnie kobiety na całym świecie są docenianymi szefami kuchni, kierowniczkami, managerkami. Panowie także świetnie radzą sobie w każdej roli, od kelnera po szefa kuchni czy managera. Czy kobietom trudniej się przebić? Być może w niektórych przypadkach ciężej im zbudować autorytet. Wydaje mi się, że w tej branży aktualnie płeć nie ma znaczenia. Liczy się kreatywność, doświadczenie, zaangażowanie – to przepis na bycie docenionym.

Czy od początku swojej przygody z gastronomią zauważyłyście, że ta branża się zmieniła i jest bardziej przyjazna dla kobiet?

– Zmuszona będę odpowiedzieć, że trudno powiedzieć… Aktualnie gastronomia boryka się z tak wieloma problemami, również zmienia się pod ich wpływem, dlatego bardzo ciężko jest porównywać sytuację kiedyś vs dziś. Sytuacja w branży zmieniła się na tyle diametralnie, że czas zacząć mówić o nowym świecie gastronomii, który nie do końca wiemy jeszcze jak będzie wyglądał. Oczywiście nie da się nie zauważyć, że wśród znanych nazwisk gastronomii coraz częściej pojawiają się kobiety, co mam nadzieję będzie inspiracją dla innych kobiet – wyznaje Kasia Ilis.

Klaudio, a czy Ty zauważyłaś jakieś zmiany?

– Zdecydowanie tak! Branża gastronomiczna nieustannie się rozwija. Mnie udało się w międzyczasie dwa razy zostać mamą. Jeszcze kilka lat temu nie mogłam sobie tego wyobrazić. Dzisiaj udaje mi się łączyć życie rodzinne z karierą. Mam nadzieję, że z powodzeniem 🙂

Waszym zdaniem kobiety wnoszą do gastronomii jakieś inne wartości niż mężczyźni? Czy płeć w ogóle ma znaczenie w tej branży?

– To ciekawe pytanie. Jak już wspomniałam, moim zdaniem płeć w gastronomii przestaje mieć znaczenie. Myślę jednak, że w branża potrzebuje w takim samym stopniu kobiet jak i mężczyzn. Każdy z nas, obojętnie jakiej jest płci, wnosi restauracji swoje wartości, doświadczenie i inicjatywy. Ważne byśmy wzajemnie czerpali od siebie inspiracje i wspierali się w działaniach – mówi Klaudia Boguniecka.

Kasiu, a jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Zgadzam się z tym, że płeć mózgu istnieje. Natomiast cechy osobowościowe mają nie mniejszy wpływ na charakter i pracę danej osoby. W mojej ocenie najlepiej funkcjonują zespoły mieszane. Jest to reguła dosyć uniwersalna, nie tylko dla tej branży. Najwięcej zależy od doboru odpowiedniej osoby w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, niezależnie od płci. Nie powinniśmy patrzeć przez pryzmat płci, ale umiejętności, doświadczenia i charakteru danej osoby.

Czy spotkałyście się z jakimiś stereotypami dotyczącymi kobiet w gastronomii?

– Najczęściej spotykany to „słaba płeć”, odnoszący się do predyspozycji fizycznych. Zdecydowanie jest to bardzo uproszczony przekaz. Niejednokrotnie widziałam kobiety, które były w stanie udźwignąć znacznie więcej, zarówno fizycznie jak i psychicznie, aniżeli rosły mężczyzna. Stereotypy zazwyczaj są krzywdzące i powinniśmy przywiązywać większą uwagę do tego jak i czy sami nie stosujemy ich zbyt często w codziennym życiu – wyznaje Kasia Ilis.

Klaudio, Ty też spotkałaś się z jakimś stereotypami?

Tylko raz. Jeden z moich pracodawców uważał, że lepiej zatrudniać mężczyzn z uwagi na korzystniejsze warunki fizyczne, lepsze przystosowanie do ciężkiej fizycznej pracy oraz to, że rzadziej bywają niedysponowani. Trudno się z tym nie zgodzić, ale nikt nie powiedział że kobiety nie dają sobie rady w trudnych warunkach w restauracyjnej kuchni czy na sali. Momentami faktycznie może być trudniej, ale siła jest kobietą 🙂 Ten pracodawca bardzo szybko stał się byłym pracodawcą.

Co Was inspiruje w działaniach gastronomicznych?

– Oczywiście nasi goście, ich pozytywny feedback naszych działań. Możliwość poznania i rozmowy z osobami z różnych stron świata. Nasi goście, rozpoznanie ich potrzeb, które nieustannie się zmieniają to niekończące się źródło motywacji do działania. Ponad to, doceniam możliwość pracy w zgranym, kreatywnym, młodym zespole – mówi Klaudia Boguniecka.

– Inspiracja przychodzi z życia, z tego co nas otacza. Trendy są istotne chwilowo, one przychodzą i przemijają. Trzeba słuchać własnego wewnętrznego głosu i odnajdywać tę inspirację nie tylko czerpiąc ze świata gastronomicznego. Słuchanie gości i ich potrzeb jest równie ważne – niejednokrotnie mogą oni stanowić wspaniałe źródło inspiracji – dodaje Kasia Ilis.

Kasiu, z czego jesteś najbardziej dumna?

Przetrwaliśmy już niejedną burzę, odnaleźliśmy się w sytuacjach których nikt by się nie spodziewał. To zdecydowanie nas wzmocniło. Jesteśmy w sercach naszych gości i to jest dla mnie powodem do dumy.

A jaki jest Twój powód do dumy, Klaudio?

Chyba fakt, że branża gastronomiczna mimo trudności związanych z wirusem i obostrzeniami nie poddała się tak łatwo i nadal się rozwija. Nasze restauracje przetrwały w niezmienionym składzie. Jesteśmy wdzięczni naszym gościom, za to że wspierali nas w tym niełatwym czasie.

Co było dla Was największym wyzwaniem i trudnością?

– Zdecydowanie gaszenie wszelkich pożarów, nie tylko dotyczących gości, ale także tych wybuchających wśród załogi. Z czasem nauczyłam się, że zdecydowanie lepiej nie rozwiązywać problemów na gorąco. Warto podejść do nich z dystansem i chłodną głową – wyznaje Klaudia Boguniecka.

Kasiu, a jak to wygląda u Ciebie?

Nie będę tutaj oryginalna – pandemia i zmieniająca się rzeczywistość. Nadal to jest trudność – niepewność jak będzie wyglądał świat za chwilę, zmieniające się przyzwyczajenia konsumentów, prawidłowości, które istniały od lat, dziś nie mają miejsca. Gastronomia chyba najmocniej odczuła wpływ pandemii. Jest ona również niezwykle wrażliwa na wszelkie zawirowania w życiu społeczeństwa, także w kontekście politycznym. Wyzwaniem jest poukładanie, przygotowanie planu i odpowiedzialność również wobec załogi, która oczekuje od nas jasnego drogowskazu. Miejmy nadzieję, że niebawem nastąpią jaśniejsze czasy dla gastronomii i będziemy mogli funkcjonować w bardziej sprzyjającym świecie.

Autor: Agata Trzaskawka

Pracuje na stanowisku Digital Marketing Specialist, na którym zajmuje się głównie tworzeniem treści, prowadzeniem projektów marketingowych i monitorowaniem trendów rynkowych.

Zobacz profil

Wypróbuj za darmo, bez zobowiązań przez pierwsze 7 dni